Dziś chciałbym Czytelnikowi przedstawić egzegezę legendy o św. Piotrze z Werony, zwanym Świętym Inkwizytorem. Pracę tę napisałem na przedmiot: analiza i interpretacja.
Św. Piotr z Werony – bo jego dotyczy legenda o Świętym Inkwizytorze – był pierwszym męczennikiem dominikańskim. Żył w pierwszej połowie XIII wieku i całe swoje życie poświęcił nawracaniu katarów, był inkwizytorem. Został zamordowany przez jednego z heretyków, a kanonizacja odbyła się już rok po jego śmierci[1]. Autorem legendy o św. Piotrze z Werony jest współczesny mu Tomasz z Lentino. W XVI tekst został rozszerzony przez Ambrożego Taesio[2].
Niemal od początku istnienia chrześcijaństwa rozwijało się piśmiennictwo hagiograficzne. Bohaterem takich tekstów był święty, a więc osoba historyczna (czasem fikcyjna), w najwyższym stopniu wcielająca cnoty chrześcijańskie i kultywująca je w swoim życiu, obdarzona charyzmatem (szczególną Bożą łaską) i będąca wzorem osobowym dla jakiejś zbiorowości wiernych[3]. Fundamentem legendy były dane biograficzno-historyczne, nie zawsze prawdziwe, ale dające mniej lub bardziej dokładne możliwości odtworzenia życia i cech osobowościowych bohatera. Ta wiedza jednak ulegała pewnym przekształceniom w zetknięciu z konwencjonalnym modelem świętości, w skład której wchodziły określone cnoty, zdolność czynienia cudów, stereotypowe motywy męczeństwa[4]. Postać świętego i wydarzenia z jego życia bardzo często analogicznie odwzorowują sytuacje z życia samego Chrystusa bądź Apostołów, co ma sugerować, że Ewangelia nie jest czymś skończonym i zamkniętym, ale jest, jak pisze Anna Kamieńska, „otwartą, ciągle żywą możliwością”[5].
Postać świętego z tekstów hagiograficznych, jak zostało powiedziane, stanowić ma wzór dla każdego chrześcijanina. Egzegeza legendy o Świętym Inkwizytorze pokaże, jakim jest wzorem i czego może nauczyć chrześcijan św. Piotr z Werony.
1. Polski przekład, autorstwa o. Jacka Salija, składa się z ośmiu fragmentów. Pierwszy z nich zatytułowany jest Jego pierwsze „Wierzę w Boga”. Opowieść zaczyna się, kiedy Piotr miał siedem lat. Wtedy wyrecytował swojemu stryjowi, heretykowi, katolickie wyznanie wiary. Stryj próbował odwieść chłopca od tego wyznania, przytaczając odpowiednie argumenty, co nie przekonało małego Piotra, który „chciał tak wierzyć i wyznawać, jak czytał i jak jest napisane”[6]. Liczba siedem – czyli wiek Piotra podany w pierwszym zdaniu – w chrześcijaństwie symbolizuje między innymi tajemnicę człowieka, który został stworzony przez Boga (cztery to ziemskie ciało, a trzy – dusza szukająca Boga)[7]. Chłopak mający siedem lat może więc być alegorycznym człowiekiem stworzonym przez Boga, czyli każdym z nas. Postać świętego już na wstępie nabiera charakteru uniwersalnego wzorca. Ponadto, traktując tę część dosłownie, pokazuje ona czytelnikowi, że człowiek musi opierać się błędnym naukom płynącym zewsząd, nawet ze źródła własnej rodziny. Oprócz stryja heretykiem był także ojciec chłopca.
Warto też zwrócić uwagę na to, w jaki sposób autor legendy pisze o stryju świętego, czyli heretyku, który „był obrońcą i głosicielem […] niewiary”. Wynika z tego, że wiarą jest chrześcijaństwo, natomiast to, co się z nim nie zgadza, jest automatycznie ustawiane w opozycji – to niewiara. Przyczyną takiej klasyfikacji jest przekonanie, że wiara katolicka zawiera w sobie pełne Objawienie Boże, a inne wiary (lub jak powiedziałby autor legendy – niewiary) są w błędzie, a więc są w mniejszym lub większym stopniu zaprzeczeniem prawdziwej wiary. Dalej stryj nazwany jest „zwodzicielem dusz”, co pokazuje czytelnikowi, że herezja – a dokładniej: przyjęcie jej – odbywa się ze szkodą dla duszy.
Stryj, zaniepokojony postawą Piotrusia, doniósł o wszystkim ojcu chłopca i namawiał go, by zabrał syna ze szkoły, gdzie ten nauczył się katolickiego wyznania wiary. Stryj wyraził obawę, że gdy Piotr zdobędzie wykształcenie, zwróci się do „nierządnicy Kościoła rzymskiego” i zniszczy ich sektę. Autor pisze dalej: „Mówił zaś to nie sam z siebie, ale jak Kajfasz prorokował, choć nie zdawał sobie z tego sprawy, że błogosławiony Piotr będzie zwalczał heretycką niewiarę”. Jest to nawiązanie do Ewangelii według św. Jana, gdzie są przytoczone słowa Kajfasza prorokujące śmierć jednego człowieka, czyli Chrystusa, za cały naród (J 11,49-52). Jest to pierwszy przykład na podobieństwo żywota świętego do życia samego Jezusa Chrystusa. Podobieństwo to wynika z dosłownego pojmowania słów Zbawcy: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”[8] (Mk 8,34). Święci, jako najwierniejsi naśladowcy, stają się więc ofiarami analogicznych zdarzeń i przeciwności, jakich ofiarą był Chrystus.
Ojciec, pisze autor legendy, nie posłuchał swojego brata, mając nadzieję, że „jakiś wybitniejszy heretyk” w przyszłości będzie umiał Piotra przyciągnąć do sekty. Jest podane, że taka decyzja została przez ojca podjęta, ponieważ „nikt nie może sprzeciwić się zamysłom Pana”. To Bóg decyduje, jak daleko posunie się zło (w tym przypadku: herezja). Wiernym nie pozostaje nic innego, jak tylko zaufać Bogu, gdyż z całą pewnością nie pozwoli On na taką eskalację zła, która mogłaby przeszkodzić w realizowaniu Boskiego planu na ziemi.
2. Drugi fragment nosi tytuł Pan wyniósł go na świecznik kaznodziejstwa. Zaczyna się stwierdzeniem, że Piotr już od najmłodszych lat pragnął męczeństwa i modlił się, by mógł zejść z tego świata poprzez „wypicie […] kielicha męki”. Trzeba tu zaznaczyć, że, jak pisze o. Salij w przypisie do tego fragmentu, pragnienie męczeństwa oraz modlitwa o taki dar była w duchowości średniowiecznej czymś bardzo popularnym. Zwrot „kielich męki” jest nawiązaniem do modlitwy Chrystusa w Getsemani: „Mój Ojcze! Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich!” (Mt 26,39). Biorąc pod uwagę, że sam Chrystus prosił o uniknięcie męki, nie można interpretować fragmentu legendy jako zalecania modlenia się o śmierć męczeńską. Chrześcijanin powinien raczej unikać męczeństwa, o ile nie wiąże się to z wyrzeczeniem się wiary w Chrystusa, a jeżeli nie ma szans na „uniknięcie kielicha”, chrześcijanin powinien być gotowy na jego „wypicie”.
Dalej autor legendy nawiązuje do Pisma Świętego, pisząc: „Pan postanowił nie ukrywać pod korcem pochodni, która tak ofiarnie płonęła, ale na krótki czas wyniósł ją na świecznik kaznodziejstwa”. W jednej z Ewangelii Chrystus mówi o swoich uczniach: „Nie zapala się też lampy po to, by ją schować pod garncem, lecz stawia się ją na świeczniku, żeby świeciła wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,14-15). W innych wydaniach Pisma Świętego, zamiast słowa „lampa”, pojawia się np. „światło” (Biblia Tysiąclecia), „świeca” (Biblia Warszawska). Podobnie jest ze słowem „garniec” – większość innych wydań zawiera słowo „korzec”, co zgadza się z polskim tłumaczeniem legendy. Piotr więc jest porównany do pierwszych uczniów Chrystusa, którzy są wyniesieni spośród tłumu i mają być dla innych źródłem światła. Światłem jest Chrystus, który mówił: „Ja jestem światłością świata” (J 8,12). Święci powinni swoim życiem wskazywać na Jezusa, głosić Jego naukę, wypuszczać ją z siebie tak, jak lampa wypuszcza z siebie światło.
Piotr „dzięki mocy Bożej, której towarzyszyło osobiste studium, został kaznodzieją powszechnym”. Zasłużeni kaznodzieje zakonu dominikańskiego, jak pisze o. Salij w przypisie do tego fragmentu, otrzymywali tytuł kaznodziei powszechnego. Z tego zdania wynikają dwie ważne nauki dla wierzącego: Po pierwsze, wszystkie sukcesy i dobre rzeczy, jakich człowiek może dokonać, dzieją się dzięki pomocy Boga; po drugie, nieodzowne jest „osobiste studium”, czyli rozwój własnych talentów, ciężka praca, zaangażowanie i chęci. To sprawia, że życie, patrząc przez pryzmat chrześcijaństwa, nie jest zdeterminowane przez siły większe od człowieka, którym oprzeć się niepodobna, ale że w życiu jest miejsce na wolną wolę, osobistą decyzję, że istnienie jest ciągłą współpracą z Bogiem.
Podkreśleniu mocy, z jaką Piotr głosił Słowo Boże, służy kilka kolejnych zdań: „Jeśli zaś gdzieś poniósł, jak drugi Gedeon, trąbę przepowiadania i zatrąbił jej chwalebnym dźwiękiem, słyszano ją w całej okolicy i budziła ona zarówno wrogów, jak wiernych”. Jest to nawiązanie do klęski Medianitów opisanej w Księdze Sędziów. Gedeon obmyślił strategię, by zaskoczyć przeciwników. Jego ludzie w nocy podkradli się pod ich obóz i zaczęli trąbić na rogach, rozbijać dzbany, rozpalać pochodnie. W tym chaosie Medianici, przekonani, że nadeszła ogromna armia, chwycili za broń i zaczęli walczyć na oślep, zabijając się wzajemnie lub po prostu uciekając (Sdz 7,16-22). Róg w Biblii jest symbolem mocy i siły[9], ale także chwały bitewnej[10]. Jednak nie jest to moc pochodząca od człowieka czy, tym bardziej, od rogu jako przedmiotu. Jest to moc, której udziela Bóg, dzięki czemu głos rogu (trąby) Piotra rozlegał się „po całej ziemi Lombardii, w Rzymie, Toskanii, w okolicach Rzymu i hrabstwie Ankony”.
Na wszystkie te ziemie, jak pisze autor legendy, „rozeszła się woń jego świętości, dla jednych była to woń życia, dla innych woń śmierci”. Jest to oczywiste nawiązanie do Drugiego Listu do Koryntian, w którym św. Paweł pisze, że chrześcijanie są „miłą wonią Chrystusa”, lecz dla jednych są „wonią śmierci – ku śmierci”, a dla drugich – „wonią życia – ku życiu” (2 Kor 2,15-16). Św. Paweł zapowiada, co ma potwierdzenie także w życiu św. Piotra z legendy, że wyznawcy Chrystusa będą wzbudzać skrajne uczucia. Z jednej strony będą mieli możliwość, by innych doprowadzić do życia wiecznego, z drugiej zaś – będą zwiastować śmierć (wieczne potępienie) grzesznikom, jeżeli się nie nawrócą. Jest to jedyna alternatywa, jaką chrześcijaństwo głosi światu, dlatego nie ma mowy o czymś pośrednim.
Dalsza część drugiego fragmentu jest dokładniejszym opisem tego, co robił Piotr. Mowa jest o tym, że błogosławiono go, dawano świadectwo „o jego świętych czynach, o wielkiej jego wierze i o zwycięstwach nad błędem”. Jednak „o jego owocowaniu dla zbawienia dusz wie tylko Ten, który zna liczbę gwiazd i przed którym nic nie jest ukryte ani zamknięte”. „Owocowanie dla zbawienia dusz” jest odwołaniem do ostrzeżenia Chrystusa: „Rozpoznacie ich po owocach” (Mt 7,15), które dotyczyło wiarygodności przyszłych proroków. Pojawia się zdanie w pewnym sensie streszczające całe życie bohatera: „Piotr, który jak młodziutki Beniamin zapalił się do świętości i dziewictwa, spędził w zakonnej wspólnocie prawie trzydzieści lat, a cały czas i kolejne dni swego życia wytrwale służył Bogu, w końcu zaś poniósł chwalebną mękę”. Dalej autor pisze, że Piotr także noce spędzał na „studiowaniu, modlitwie, błaganiach”. Dni „poświęcał dobru dusz”, czyli głosił żarliwe kazania, spowiadał i „zwalczał przy pomocy logicznych argumentów śmiercionośny dogmat heretycki”. Obraz, jaki wyłania się z tego opisu, przedstawia czytelnikowi postać przeznaczającą cały swój czas na życie religijne. Zakonnicy, jak Piotr, z definicji niejako cały swój czas oddają na służbę Bogu, ale człowiek świecki żyje inaczej, więc raczej nie powinien dosłownie traktować tej części legendy. Jest to wskazówka, że powinno się mieć na uwadze Boga, żyjąc i podejmując codzienne decyzje.
3. Kolejna część zatytułowana jest Brat Wilhelm ukąszony przez skorpiona. Jest to krótki opis wydarzenia, którego bohaterami byli Piotr i brat Wilhelm z Werony, także dominikanin. W kościele, w którym kazania głosił Piotr, brat Wilhelm „otworzył jakąś księgę, z której nieoczekiwanie wyszedł skorpion i ukąsił go w rękę”. Piotr „naznaczył jego rękę znakiem krzyża i powiedział: «Przydepnij tego skorpiona, który upadł na ziemię, aby nie mógł więcej szkodzić, sam zaś ufaj w Panu, bo jesteś uwolniony»”. Zatrucie następnie ustąpiło, tak jakby nie było żadnego ukąszenia.
Bardzo ważny jest tu skorpion. Jako że św. Piotr był inkwizytorem i zwalczał herezje, można przyjąć, że skorpion jest symbolem herezji i samego szatana, głównie ze względu na możliwość śmiertelnego ukąszenia[11]. Skorpion to błędna nauka, która „nieoczekiwanie” wyszła z „jakiejś księgi”. Jej przyjęcie jest jak jadowite ukąszenie – niesie śmierć. Skorpion zabija ciało, herezja – duszę. W tym fragmencie jednak nie chodzi tylko o księgi, które same w sobie są heretyckie. Wydarzenie to ma miejsce w kościele, a więc można przypuszczać, że nie było tam żadnej heretyckiej książki. Być może nawet była to, z punktu widzenia nauki Kościoła, poprawna księga. A jednak i ją potrafił szatan wykorzystać do ukąszenia herezją. Nawet teksty Pisma Świętego diabeł potrafi tak obrócić, by zasiać ziarno herezji w sercu człowieka. Wystarczy przyjrzeć się wielu herezjom, by przekonać się, że wszystkie one powołują się na autorytet Pisma Świętego – swoje błędne nauki potwierdzają fragmentami Biblii. Kościół katolicki, broniąc się przed tym, uznaje, że należy „czytać Pismo Święte w «żywej Tradycji całego Kościoła»”[12], co oznacza, że wszelką interpretację, pomijając już inne ważne wskazania, należy konfrontować z tym, co głosił i głosi Kościół, bo tylko w ten sposób uniknąć można zbłądzenia. Jak widać z legendy, sama obecność w kościele (budowli) nie uchroniła skądinąd „pobożnego i sprawiedliwego” człowieka przed zarażeniem się błędną nauką. Konieczna jest obecność w Kościele, czyli wspólnocie wiernych.
Wynikać to także może ze słów, które wypowiada Piotr: „Przydepnij tego skorpiona, […] aby nie mógł więcej szkodzić”. Jest to nawiązanie do słów Chrystusa, który zwracając się do siedemdziesięciu dwóch uczniów rozesłanych po świecie, powiedział: „Dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze nieprzyjaciela. Nic wam nie zaszkodzi” (Łk 10,19). Uczniowie ci, jak podaje przypis w Piśmie Świętym do tego fragmentu, to „zapowiedź uniwersalnej misji Kościoła skierowanej do narodów”. Piotr poucza brata Wilhelma, by ten podeptał skorpiona, podobnie jak Chrystus pouczał swoich uczniów. To Kościół jest dla ludzi schronieniem przed herezją i błędem. Kościół ma moc, która płynie od Boga, by zdeptać skorpiona, czyli zwalczyć każdą herezję.
4. Czwarta część nosi tytuł Jak heretycki podstęp obrócił się na szkodę herezji i dobro heretyka. W pierwszych słowach tego fragmentu jest mowa o tym, że Piotr „zawstydzał w dysputach heretyków, a poprzez czynione cuda jaśniał mocą Chrystusa”. Pewien heretyk z Mediolanu postanowił więc skompromitować Piotra, pokazując, że jego cuda są fałszywe. Wpadł na pomysł, by udawać ciężką chorobę (naprawdę będąc zdrowym) i błagać znienawidzonego Piotra o uleczenie. Kiedy ten przeżegna go i dotknie, heretyk uda uzdrowionego, a następnie ogłosi, że tak naprawdę nie był chory, co przysięgą mieli potem poświadczyć inni heretycy. W ten sposób nikt nie będzie wierzył już w cuda Piotra.
Gdy doszło do spotkania bohatera legendy i heretyka, ten ostatni, udając chorobę, zaczął błagać o dar zdrowia, na co „oświecony łaską Ducha Świętego” Piotr odpowiedział: „Proszę Pana mojego Jezusa Chrystusa, aby, jeśli jesteś chory, przywrócił ci zdrowie, jeśli zaś podstępnie udajesz chorobę, aby dla zdrowia duszy nawiedził chorobą twoje ciało”, co spowodowało, że heretyka złapała „bardzo wielka gorączka”. Lekarze stwierdzili, że wkrótce umrze. Rozum jednak do niego wrócił i wezwał do siebie Piotra, któremu „wyjawił […] winę swojej niegodziwości, wyznał z pokorą swój grzech, wyrzekł się herezji”. Tuż po tym został uwolniony z „choroby duszy i ciała” i heretycy zostali zawstydzeni.
Próba przechytrzenia Boga i świętego nie powiodła się. Ostatecznie wszystko obróciło się przeciwko heretykowi, który chciał zawstydzić Piotra. Moc Boga, która działa przez Piotra, jest czymś potężnym, z czym nie wolno igrać i czego nie wolno wystawiać na próbę. Ten fragment ponadto pokazuje, jaka jest relacja i wartość ciała człowieka i jego duszy. Czytelnik dowiaduje się, że jest możliwe, by „dla zdrowia duszy” zachorowało ciało, a zatem – dusza jest ważniejsza od ciała, jej zdrowie jest cenniejsze. To oczywiście nie oznacza pogardy dla cielesności czy uznania jej za coś złego. Jest tu jedynie ukazana hierarchia, którą należy przyjąć i zaakceptować, bo przecież zepsucie ciała potrwa najwyżej kilkadziesiąt lat, natomiast zepsucie duszy kończy się wiecznym potępieniem, z którego nie ma uwolnienia.
Ten fragment jest też o tyle ciekawy, że doskonale ukazuje kontrast między błogosławionym Piotrem a heretykiem. Piotr jest zatem „żarliwy o wiarę i prawdę”, „jaśnieje mocą Chrystusa”, krótko mówiąc, jest „mężem Bożym”. Heretyk natomiast „płonie niegodziwością”, słowa jego są „niegodziwą mową”, chce zwyciężyć Piotra „podstępem”, mówi „chytrym głosem”.
5. Kolejny fragment legendy zatytułowany jest Jak zwyciężył heretyka nie argumentami, lecz modlitwą. Jest to opis pewnej dysputy między Piotrem a „jednym z przywódców herezji, który był znany ze złośliwego i ciętego języka”. Piotr został wezwany na pojedynek na argumenty i nie mógł nie podjąć wyzwania, by obecni przy tym ludzie nie uznali, że się boi lub nie może temu sprostać. Ta dysputa spadła na Piotra nieoczekiwanie, więc kiedy heretyk wyciągał wyszukane argumenty, Piotr poprosił o trochę czasu na odpowiedź. Wszedł więc do kościoła, gdzie zaczął płakać i modlić się przed ołtarzem Błogosławionej Dziewicy, aby „Ona sama zatroszczyła się o obronę prawdziwej wiary”. W pewnym momencie usłyszał z obrazu głos mówiący: „Prosiłam za tobą, Piotrze, aby nie ustała wiara twoja”. Po wyjściu z kościoła poprosił heretyka o dalsze rozwinięcie jego argumentów, ale ten „mocą Bożą stał się niemy”, więc nie mógł powiedzieć ani jednego słowa. Został zawstydzony i odszedł.
Jest to jedyny w całej legendzie wątek związany z kultem maryjnym. Maryja jest przedstawiona jako obrończyni wiary, do której można się uciec w każdym momencie. Wypowiada Ona słowa, które zostały wcześniej wypowiedziane przez Chrystusa do św. Piotra Apostoła: „Ja jednak modliłem się za ciebie, abyś nie utracił swojej wiary” (Łk 22,32). Święci w legendach byli często ukazywani nie tylko w sytuacjach analogicznych do sytuacji, w których znajdował się Jezus, ale także to, co ich spotykało, przypominało życie Apostołów wybranych przez Chrystusa, tak jak w tym przypadku. Dzięki temu odbiorca legendy uświadamia sobie, że Pismo Święte nie jest oderwaną od życia księgą, ale że przedstawia życie, a więc także to, co dzieje się wokół każdego człowieka.
Z tego fragmentu przebija się jeszcze jedna bardzo ważna nauka dla wiernych – modlitwa to potężna broń. Bardziej potężna niż jakiekolwiek racjonalne argumenty, umiejętności retoryczne czy sprawność w prowadzeniu dyskusji. Piotr sprawia wrażenie człowieka zagubionego, który nie wie, jak ma odpowiedzieć heretykowi, jest niepewny. Po modlitwie wychodzi z kościoła „wzmocniony”. Modlitwa to lekarstwo na słabość.
6. Szósta część nosi tytuł Straszny koń tratuje lud Boży i jest opisem pewnego cudu. Kiedy Piotr głosił Słowo Boże przed wielkim tłumem, jakiś chłopak jechał konno w stronę tego miejsca. Nagle jego koń stanął dęba, zrzucił jeźdźca na ziemię i popędził w kierunku siedzących ludzi. Ci wpadli w panikę. Piotr wyciągnął ramię i „zabezpieczył lud znakiem krzyża”. Wzmocnił się duchem Bożym i zawołał: „Niech nikt się nie rusza, niech nikt się nie boi, niech nikt nie ucieka! Łaska Chrystusa przyjdzie nam z pomocą, tak aby nikt nie ucierpiał”. Koń przebiegł po ludziach, ale „za łaską Chrystusa w ogóle nikt nie ucierpiał, jak to zapowiadał mąż Boży”.
Warto zauważyć pewną rzecz: żądlący skorpion i tratujący ludzi koń pojawiają się wtedy, gdy jest wzmianka o tym, że albo miejscem akcji jest kościół, w którym Piotr „głosił kazania”, albo właśnie w tym momencie „z zapałem rozwijał kazanie”. To świadczy o pewnej zażartości tych kazań, o ich polemicznym charakterze, o wściekłości strony, którą w swoich kazaniach zwalczał, czyli heretyków. Stanowi to także ostrzeżenie przed atakami złego, gdy tylko człowiek będzie próbował realizować wolę Bożą. Jeżeli wokół kogoś nie dzieje się nic niezwykłego, nic nie przeszkadza, nie odciąga od zamierzeń, to można z pewnym prawdopodobieństwem powiedzieć, że ten ktoś zbyt słabo angażuje się w głoszenie chwały Bożej. Gdy szatan się wścieka, to znak, że dzieje się coś dobrego.
Potwierdzeniem tego jest symbol konia z tego fragmentu, który między innymi przedstawia żądzę walki i dumy[13]. Wrogie siły szukają wszelkiego sposobu, by przeszkodzić Piotrowi w nauczaniu, ale łaska Chrystusa to uniemożliwia. Gdy koń oszalał, legenda mówi, że „sprawił to zapewne wróg rodzaju ludzkiego, aby przeszkodzić głoszeniu słowa Bożego i pobożności ludu”. Szatan, który zapewne kryje się za tym wszystkim, jest zatem nie tylko wrogiem Boga i świętych, przez których On działa, ale także wrogiem „rodzaju ludzkiego”.
7. Przedostatni fragment jest zatytułowany Jak Ukrzyżowany podniósł go z przygnębienia. Mówi on o cierpieniach, jakie z powodu „wytrwałej wiary i pobożności” znosił Piotr. Pewnej nocy „popadł w taki smutek serca, że w ogóle już nie wiedział, co robić”. Pismo Święte mówi, że kiedy nie wiemy, co robić, oczy należy zwrócić ku Bogu. Piotr więc zaczął się modlić i płakać przed wizerunkiem Ukrzyżowanego. Skarżył się na niezasłużone przykrości, na co Ukrzyżowany odpowiedział: „Bracie Piotrze, a cóż Ja uczyniłem, że musiałem znieść Mękę krzyża? Ale ufaj, że Ja jestem z tobą, a dojdziesz do mnie we wieńcu czci i chwały”. Smutek opuścił Piotra i odpowiedział: „Jesteś moim Bogiem, a ja jestem Twoim sługą, niech się dzieje wola Twoja”. Od tego momentu nie bał się niczego, nawet śmierci.
Drugi raz pojawia się w tej legendzie motyw ucieczki do sił najwyższych w chwilach kryzysowych, kiedy ludzkie siły przestają wystarczać i niezbędna jest pomoc Boga. Załamany Piotr idzie za radą Pisma Świętego i zwraca się do Chrystusa. Ale robi to w nie byle jaki sposób. Kiedy Chrystus obiecuje, że będzie z Piotrem i że ten dojdzie do Niego „we wieńcu czci i chwały”, Piotr odpowiada słowami, w których można zauważyć pewne podobieństwo do słów wypowiedzianych przez Maryję podczas Zwiastowania: „Jestem służebnicą Pana; niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Postawa Matki Bożej stanowi tu wzór na przyjmowanie Bożego zamierzenia. Nawet jeżeli dzieje się coś nie po myśli człowieka, to należy wierzyć, że Chrystus będzie zawsze obok i że to wszystko ma sens, jest po coś. Jest to zatem druga postawa, po samym Chrystusie, propagowana w legendzie. To są doskonałe wzorce, do których należy dążyć.
Ciekawa jest metafora umieszczona w słowach wypowiedzianych przez Chrystusa: „wieniec czci i chwały”. Jest to kolejne nawiązanie do Pisma Świętego, gdzie napisano o człowieku: „Uczyniłeś go niewiele mniejszym od aniołów, chwałą i czcią go ukoronowałeś” (Ps 8,6). W innym miejscu, nawiązując do tego psalmu, jest napisane o Chrystusie: „w Tym, który został uczyniony niewiele mniejszym od aniołów, dostrzegamy Jezusa, ukoronowanego chwałą i czcią dzięki śmiertelnym cierpieniom!” (Hbr 2,9). A teraz to Piotr ma zostać, poprzez cierpienie, którego nie może już znieść, ukoronowany „wieńcem czci i chwały”. Wieniec w chrześcijaństwie symbolizuje wyróżnienie, męczeństwo, zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, czyli zmartwychwstanie[14]. Wyraźnie widać tu sugestię, że do zwycięstwa dochodzi się poprzez cierpienie. Życie wieczne, które człowiek osiągnie, mając rzeczony wieniec na głowie, jest celem, który wymaga poświęcenia, zaciśnięcia zębów, pokornego przyjęcia na siebie niewygód, a czasem wyrzeczenia się cennych rzeczy, z życiem włącznie.
O tym, że Piotr z pokorą przyjął pouczenie Pana, świadczy ostatnie zdanie tego fragmentu, które brzmi: „Aby zaś z pokory nie ukrył tego objawienia, sam Pan zatroszczył się o wiarygodnych świadków”.
8. Ostatnia, ósma część legendy o Świętym Inkwizytorze zatytułowana jest Jego ostatnie „Wierzę w Boga”. Zaczyna się informacją, że gdy Piotr głosił kazanie, wiedział, że heretycy chcą go zabić. Stwierdził: „Niech czynią […] co zamierzyli, ja więcej zdziałam przeciw nim po śmierci niż za życia…” Odbija się tu echo legendy o św. Dominiku, założycielu zakonu dominikanów, który przed śmiercią miał powiedzieć do swoich braci: „Po śmierci będę dla was bardziej potrzebny i pożyteczny, aniżeli byłem za życia”[15]. Widać zatem, że święci z legend naśladują nie tylko Chrystusa, ale także innych świętych. W tym przypadku łącznikiem jest wspólny zakon.
Następnie Piotr przedstawiony jest jako „zapaśnik Chrystusa”, który wychodzi z klasztoru na „walkę”. Opis drogi dominikanina zawiera sugestywne szczegóły: przechodził przez „gęsty las”, gdy „z lewej strony” wypadł morderca Karyn, heretyk, który za sumę czterdziestu talarów miał zamordować Piotra. Opozycja prawy – lewy kilka razy występuje w Piśmie Świętym, na przykład: Chrystus jest ukrzyżowany w towarzystwie dwóch łotrów – dobrego z prawej i złego z lewej strony; podczas Sądu Ostatecznego Chrystus podzieli ludzi: „owce postawi po swojej prawej stronie, a kozły po lewej” (prawa strona – zbawieni; lewa – potępieni). Śmierć Piotra była wynikiem zasadzki, podstępu, była nikczemna, dlatego przyszła „z lewej strony”. Zadał ją heretyk, ktoś potępiony.
Następnie czytelnik zostaje zasypany metaforami i kontrastującymi ze sobą określeniami: „Napadł zbój na świętego męża, który kroczył drogą zbawienia, wilk na baranka, dziki na łagodnego, bezbożny na pobożnego, wściekły na spokojnego, niepohamowany na skromnego, bezecny na sprawiedliwego. Z kapłana czyni ofiarę, uderza zbrodniczym ostrzem w świętą głowę i poi swój miecz krwią sprawiedliwego, a rany, jakie zadaje, pobudzają go do jeszcze większego gniewu”. Piotr nie ucieka, ofiarnie przyjmuje ciosy.
Z Piotrem wędrował brat Dominik, który także został zaatakowany – otrzymał „cztery śmiertelne rany”. Piotr w tym czasie powierza ducha Panu słowami: „W ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mego”. Zabójca, który został potem złapany, oraz brat Dominik, który żył jeszcze parę dni, zeznali, że przed samą śmiercią Piotr „nie zapomniał wyznać tego samego symbolu wiary, którego nie wyparł się jako chłopiec”. Morderca chwycił sztylet i przebijając bok wyznającego wiarę, dopełnił „błogosławionego męczeństwa”. Legenda kończy się zdaniem: „Tak zakończyła się pielgrzymka jego siedemdziesiątnicy, dziewiczy męczennik wybielił swoją szatę w Białą Sobotę i z soboty doczesnej przeszedł do szabatu wiekuistego”. „Wybielenie szaty” jest jeszcze jednym nawiązaniem do Pisma Świętego, gdzie znajdują się słowa dotyczące służących przed tronem Boga: „To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku. Wyprali swoje szaty i wybielili je we krwi Baranka” (Ap 7,14). Kolejny raz czytelnik odnajduje pochwałę męczeństwa i cierpienia, a także potwierdzenie świętości bohatera legendy.
Ostatnie momenty życia Piotra w wielu miejscach nawiązują do ostatnich chwil życia na ziemi Chrystusa i przypominają je: obaj wiedzieli, że zostaną niedługo zabici; za wydanie Chrystusa Judasz otrzymał trzydzieści srebrników, morderca Piotra za swój czyn otrzymał czterdzieści talarów; obaj posłusznie przyjęli cierpienie i śmierć; obaj wypowiedzieli przed śmiercią podobne zdanie (Jezus: „Ojcze, w Twoje ręce oddaję mojego ducha” (Łk 23,46); Piotr: „W ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mego”); obojgu przebito bok.
Tytuły pierwszej i ostatniej części podkreślają klamrowość legendy: w pewnym sensie zaczyna się i kończy od Credo, czyli Symbolu Apostolskiego. Czytelnik wchodzi w życie Piotra, kiedy ten recytuje katolickie wyznanie wiary, i przygląda się jego końcowym momentom, w których dominikanin ponownie – ostatni raz za życia – wyznaje wiarę. Przypomina to poranną i wieczorną modlitwę. Katolik rozpoczyna dzień od pacierza i tak samo go kończy. Taka praktyka ma na celu uświęcenie czasu pomiędzy modlitwami, uświadomienie sobie, że istnieje coś więcej niż człowiek i wszechświat, co pozwala odpowiednio ukierunkować myśli i swoje zachowanie przez cały dzień. Podobnie Piotr – choć miał wtedy siedem lat – rozpoczął życie od swojego pierwszego „Wierzę w Boga” i zakończył je z tym samym wyznaniem.
Legenda o św. Piotrze z Werony jest typowym przykładem średniowiecznej hagiografii. Ukazuje postać pobożnego bohatera, w którego życiu odbija się życie Zbawiciela Jezusa Chrystusa. Ewangelie są czasowo odległe, nawet jeżeli żyje się w średniowieczu, są często zamazane i niezrozumiałe dla szarego człowieka, stąd zapewne chęć przekazania tych samych prawd za pomocą ludzi współczesnych, niezwykłych i wybitnych jednostek, które wsławiły się w służbie Bogu i Kościołowi. W życiu św. Piotra odbija się Ewangelia, przez co pokazana jest jej aktualność, a właściwie – ponadczasowość. To wzór dany do naśladowania, wypełniony Chrystusem.
[1] http://kosciol.wiara.pl/doc/489374.Sw-Piotr-z-Werony, dostęp: 21.05.2011 r.
[2] J. Salij, Święty Inkwizytor [w:] Legendy dominikańskie, przeł. i oprac. J. Salij, Poznań 1985, s. 115.
[3] T. Michałowska, Średniowiecze, Warszawa 2003, s. 72.
[4] Tamże, s. 181.
[5] A. Kamieńska, Legendy dominikańskie czyli czy świętość jest możliwa [w:] Legendy dominikańskie…, ss. 6-7.
[6] Wszystkie przytoczone cytaty z legendy pochodzą z: Legendy dominikańskie…, ss. 115-121. Tekst legendy dostępny jest także tutaj: http://dominikanie.pl/legendy.php?news_id=34&news_page=2, dostęp: 21.05.2011 r.
[7] M. Lurker, Słownik obrazów i symboli biblijnych, Poznań 1989, s. 213.
[8] Wszystkie przytoczone cytaty z Pisma Świętego pochodzą z wydania: Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2009.
[9] M. Lurker, dz. cyt., s. 202.
[10] W. Kopaliński, Słownik symboli, Warszawa 1990, s. 359.
[11] M. Lurker, dz. cyt., s. 216.
[12] Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 2002, s. 43.
[13] M. Lurker, dz. cyt., s. 91.
[14] W. Kopaliński, dz. cyt., s. 459.
[15] Legendy dominikańskie…, s. 16.
0 komentarze:
Prześlij komentarz