Dziś chciałbym napisać coś na temat wolnej woli. Trudno jest stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, czy wolna wola istnieje. Można za to sprawdzić, jak wygląda problem wolnej woli w przypadkach, kiedy rację mieliby albo ateiści, albo wierzący. Mam dwa twierdzenia: Twierdzę, po pierwsze, że wolna wola może istnieć wtedy, kiedy poza materią jest coś jeszcze. A po drugie, twierdzę, że negowanie wolnej woli to jedynie intelektualna zabawa, z której tak naprawdę nic poza byciem oryginalnym nie wynika. W pierwszej części zajmę się udowadnianiem pierwszego twierdzenia.
Inspirując się C.S. Lewisem, podzielę ludzi na naturalistów i nadnaturalistów. Naturalista uważa, że natura jest wszystkim, co istnieje (do tej grupy zaliczają się ateiści, materialiści i Bóg wie kto jeszcze). Nadnaturalista uważa, że poza, obok, pod czy nad materią istnieje jeszcze coś, jakiś świat duchowy, niematerialny. Ten podział z grubsza wystarcza, to znaczy trudno mi sobie wyobrazić człowieka nienależącego do żadnej z tych kategorii. Jeżeli jednak istnieje ktoś tak osobliwy, to przepraszam za pominięcie.
Wolna wola to możność wyboru sposobu postępowania. Akt wolnej woli jest poprzedzony wolnym rozumowaniem. Podam dwa przykłady, żeby pokazać, o co mi chodzi: Jeżeli ktoś, mimo mojej wyraźnej niechęci, przywiąże mnie do drzewa, moja obecność przy drzewie nie będzie wynikać z wolnej woli. Przeciwnie – będzie to na mnie wymuszone, bo ja nie miałem możliwości wyboru. I jeżeli lunatykując, zapalę światło w pokoju, to również nie będzie to efekt działania mojej wolnej woli, gdyż nie będę niczego świadomy i moje rozumowanie nie będzie miało wpływu na to, co robię. Myślę, że to jest jasne.
Wróćmy do podziału na naturalistów i nadnaturalistów i pociągnijmy tę dzielącą krechę dalej, stwierdzając, że rację mają albo naturaliści, albo nadnaturaliści. Innymi słowy, albo natura jest wszystkim, co istnieje, albo poza naturą istnieje coś jeszcze. Zajmijmy się pierwszym przypadkiem. Według naturalistów natura jest nierozumna. To materia, która nie posiada zdolności myślenia. Jeżeli zatem materia jest wszystkim, co istnieje, to wszystko, co istnieje, jest nierozumne. Jakże w takim przypadku można mówić o „racjonalnym myśleniu” u człowieka? Jeżeli istnieje tylko materia, to nasz umysł jest jednym z jej elementów. Każda nasza „myśl” to efekt procesów materialnych zachodzących w mózgu. I nawet najbardziej genialne spostrzeżenie faktycznie niczym nie różni się od bełkotu ćpuna, na którego mózg wpływ mają narkotyki. Myśli geniusza i ćpuna są efektem tego samego – nierozumnej materii, a zatem nie mogą być rozumne. Geniuszowi może się wydawać, że myśli racjonalnie, ale jest to złudzenie.
Racjonalne myślenie ma sens dopiero wtedy, kiedy jest niezależne od materii, choćby w najmniejszym stopniu. Myślenie, by mogło być uznane za racjonalne, musi oderwać się od natury, musi stanąć obok niej, poza nią, pod lub nad nią. W każdym razie samo nie może być naturą. A skoro myślenie mogłoby się oderwać od natury, to musi znaleźć jakieś miejsce, w którym mogłoby się usadowić. I tym miejscem jest owo coś pozamaterialne, w co wierzy nadnaturalista.
Wniosek tej części rozważań jest prosty: Prawdziwie racjonalne myślenie będzie istnieć dopiero wtedy, kiedy materia nie będzie wszystkim, co istnieje. Można negować istnienie nadnaturalnego, ale trzeba pamiętać, że to pociąga za sobą konieczność zanegowania racjonalności ludzkiego umysłu.
Podobnie jest z wolną wolą. Żeby można było mówić o wolności woli, wola musi być w jakimś stopniu niezależna. A nie może być niezależna, jeżeli wszystko, co istnieje, to sama materia. Wola jest wolna wtedy, kiedy potrafi się od materii oderwać i stanąć obok, tak jak racjonalne myślenie. A stanąć obok może wtedy i tylko wtedy, kiedy ma miejsce do usadowienia się, czyli wtedy, kiedy poza materią coś jeszcze istnieje.
3 komentarze:
Trochę nie zgadzam się z tym akapitem o racjonalnym myśleniu- znaczy argumentacja nie do końca mnie przekonuje. Ja bym to raczej dowodził w ten sposób, że materia sama w sobie jest bezrozumna, ale dzięki elementowi niematerialnemu, jakim jest dusza, mózg człowieka, zbudowany z materii, jest w stanie formułować racjonalne myśli, a także posługiwać się wolną wolą. I to jest dowód na istnienie rzeczy nadnaturalnych: że materia samodzielnie nie ma związku z rzeczami pozamaterialnymi, ale przez pierwiastek pozamaterialny- duszę- materia może służyć jako narzędzie do formułowania myśli czy aktów woli.
Czekam z niecierpliwością na kolejną część wpisu. Pozdrawiam :)
Toż to totalny bełkot! Ty nie masz pojęcia o czym piszesz! Człowiek składa się z nierozumnej materii, więc sam nie może być rozumny. - co za brednie.
Chodziłeś ty w podstawówce na biologię, chemię, fizykę czy tylko na religię? Miałeś na studiach logikę? Wiesz, że czasami A+B nie równa się AB tylko C? Zgodnie z twoją "logiką", skoro wodór jest gazem palnym, a tlen odpowiada za spalanie, to woda powinna wybuchać!
A tak właściwie, to kto neguje wolną wolę, bo się chyba jeszcze z tym nie spotkałem.
Hubercie, zależy co rozumiesz przez wolną wolę. Jeżeli dokonywanie przez mózg wyborów chcesz nazwać wolną wolą to równie dobrze możemy powiedzieć, że kot, pies i koń mają wolną wolę. Jeżeli jednak wolna wola miałaby być naprawdę wolna (nieograniczona i nieskrępowana) to musiałaby być zawieszona w pewnej próżni i pozbawiona kontekstu. To właśnie wiara w wolną wolę kolegów "nadnaturalistów".
Prześlij komentarz