W poprzednim wpisie pokazałem, że wolna wola i racjonalne myślenie mogą istnieć tylko wtedy, kiedy materia nie jest wszystkim, co istnieje. Dziś chcę napisać na temat negowania wolnej woli, z którym się parę razy zetknąłem. Muszę przyznać, że było to cokolwiek komiczne.
Ateiści powinni zrozumieć, że ich światopoglądu nie da się połączyć z wolną wolą i racjonalnym myśleniem. Jeśli ateiści mają rację, to człowiek nie myśli racjonalnie i nie ma wolnej woli. Niektórzy jeszcze się łudzą, że ateizm to wyzwolenie. Jeżeli jednak ateizm oznacza zanegowanie wolnej woli, to trzeba mieć absurdalne poczucie humoru, by mówić o wyzwalającej sile ateizmu. Chesterton napisał kiedyś o deterministach, że „mogą sobie nazywać swoje prawo «łańcuchem» przyczyn i skutków. Jest to najgorszy łańcuch, jaki kiedykolwiek skuwał ludzką istotę”.
Ale załóżmy na moment, że wolna wola jest fikcją, że to tylko złudzenie, którym się mamimy, by czuć się lepiej. Co oznacza nieistnienie wolnej woli? Przede wszystkim to, że już nie można powiedzieć: „Ja mogę coś zrobić”, bo cały wszechświat odpowie tryumfalnie, głosem dudniącym jak kosmiczny bęben: „Nie, ty nie możesz. Tobie się wydaje, że możesz, ale i tak zrobisz to, co musisz”. I to jest tak smutne, że nawet negujący wolną wolę nie chcą pociągnąć swoich pomysłów dalej.
Wszyscy zapewne zgodzimy się, że ktoś, kto jest do czegoś zmuszony, nie powinien być karany za to, co zrobi, lub przynajmniej powinien być lżej ukarany. Inaczej mówiąc, jeżeli będzie dwóch złodziei, z których jeden jest kleptomanem, to powinniśmy na kleptomana nałożyć lżejszą karę. Jednak negujący wolną wolę myślą dziwacznie. Nie wiedzą, że jeżeli wolnej woli nie ma, to wszyscy złodzieje są kleptomanami, a zatem żadnego złodzieja nie powinno się surowo karać. Wszyscy mordercy są przymuszani do morderstw, gwałciciele do gwałtów, oszuści do oszustw, kłamcy do kłamstw, cudzołożnicy do cudzołóstwa, lenie do lenistwa. Bo przecież nie ma wolnej woli, a jest determinizm. Tymczasem nikt nie wyszedł z propozycją drastycznego złagodzenia prawa. Nawet ci, którzy negują wolną wolę, zachowują się tak, jakby wolna wola była. Zachowują się tak, jakby złodzieje, mordercy, gwałciciele i inni podejmowali wolne, niezależne decyzje.
I o to chodzi: Mogę w tej chwili zanegować wolną wolę, ale nie sprawi to, że przestanę się zachowywać tak, jakby wolna wola była. Będę się uczył tak, jakby zdanie egzaminu zależało od mojego przygotowania – nie będę myślał, że przecież to już wszystko jest gdzieś tam zapisane, a ja nieświadomie realizuję stworzony wcześniej plan. Prosząc dziewczynę o rękę, będę święcie przekonany, że ona właśnie teraz podejmuje decyzję, co odpowiedzieć, a nie że swoim zachowaniem wypełnia tylko to, co zostało kiedyś tam założone do wypełnienia. Emocjonując się meczem piłkarskim, nie będę świadomy tego, że przecież wynik jest przesądzony, a dwudziestu dwóch piłkarzy to jedynie marionetki odgrywające najsmutniejsze widowisko świata. Z negowania wolnej woli nic nie wynika, bo negujący nie chcą być w tym konsekwentni.
I tyle w temacie wolnej woli. Podsumowując oba wpisy, wypada powiedzieć: Czytelniku, jeżeli jesteś ateistą, to wiedz, że powinieneś zanegować wolną wolę, bo ona nie może istnieć w rzeczywistości, w którą wierzysz. A jeżeli już ją zanegujesz, to, na miłość Boską, bądź przynajmniej konsekwentny, czyli przestań używać tego złudnego i pustego słowa „móc”, przestań się zachowywać, jakbyście Ty i inni ludzie podejmowali wolne decyzje, i na przykład przestań donosić policji, kiedy zostaniesz okradziony, pobity, zgwałcony czy skrzywdzony w jakikolwiek inny sposób. Nikt tego nie zrobił z własnej woli, więc Twoje pretensje są bezpodstawne.
4 komentarze:
ad część I.:
zagadnienie, które opisujesz za mocno znajduje się w minionych paradygmatach filozoficznych, tak jakoś między antycznym paradygmatem ontologicznym, a nowożytnym mentalistycznym - problem w tej chwili należy do kognitywistów i neuro-nauk, co to rozpatrują na gruncie biologii i języka kwestię myślenia, już bez substancjalnego zadęcia.
Zwłaszcza kwestia języka jest istotna dla konstytuowania świata, podziału na irracjonalne/racjonalne.
ad część II.:
poważny błąd w chwili zastosowania twierdzenia "o zapisaniu gdzieś czegoś", rozumiem formę, ale jeśli z formy wypływają wnioski to gorzej.
W takim wypadku czasoprzestrzeń, i zjawiska na niej, są rozpatrywane bardziej jako linie przyczyn i skutków oddziałujących w czasie rzeczywistym na siebie, czy podmiot, czy inne zjawisko /bardzo skrótowo/.
Ale nie może to być tak prymitywne jak opisujesz jeśli zda się sprawę z ilości tych zjawisk.
Na koniec: jeśli ilość zjawisk, oddziaływań na siebie, itp. jest tak wielka, tworząc chaos deterministyczny, to jest to głównie ciekawe spostrzeżenie, ale nie będzie się z tego korzystać w naukach społecznych, etyce i prawie - przynajmniej do momentu kiedy nie będą możliwe dokładniejsze badania, które pozwolą na przewidywanie zjawisk.
Co do samej tej augustyńskiej wolnej woli, to jednak jest nie do utrzymania w pierwotnych założeniach dla świata nauki. Niestety, stety, nie da się rozpatrywać człowieka jako absolutnie wolnego, ograniczonego wyłącznie sumieniem moralnym. Nie jest nawet możliwe rozpatrywanie człowieka w sensie, klasycznej, Kantowskiej moralności - chociaż z nim jakieś próby są.
I nie chodzi mi wyłącznie o determinizm świata materialnego, ale o determinizm kultury, aktualnego środowiska i pewnie jeszcze kilka innych istotnych czynników się znajdzie.
pozdrawiam, alex
PS z mojej strony nie jest to krytykanctwo, a jedynie zobrazowanie niektórych problemów, które zdaje się z obu wpisów wynikają.
Cały akapit piąty, w którym zauważyłeś błąd, w zamyśle miał być raczej pewną literacką fantazją na na ten temat, więc mogły się tam pojawić określenia mylące. :)
Jest to duże uproszczenie tego, co chciałem napisać.
tak, tak, ale chwytam potem ostatni akapit jako wyciąganie wniosków głównie z przedostatniego. temu może błąd za mocno powiedziane, ale nie podeszła mi forma w takim razie;)
pozdrawiam, alex
Wolna wola to mit. Nie rozumiem do czego jest niezbędna. Do rozmnażania, jedzenia, spania czy rozmyślania o fałszywych bóstwach?
Prześlij komentarz