piątek, 2 grudnia 2011

103. Każdy jest zwolennikiem kary śmierci

Wiele argumentów za karą śmierci przedstawiałem kiedyś (tutaj i tutaj). Dziś podejdę do tematu od innej strony. Tytuł wpisu nie brzmi tak, jak brzmi, tylko w celach prowokacyjnych, chociaż to też. Chodziło mi jednak głównie o oddanie prawdy, a prawda jest taka, że każdy z nas jest zwolennikiem kary śmierci, różni nas tylko zakres czynów, którymi chcielibyśmy ją objąć. I bardzo łatwo tę powszechną zgodę na stosowanie kary głównej udowodnić. Zrobię to za pomocą trzech pytań. Jeżeli na przynajmniej jedno z nich odpowiesz twierdząco, oznaczać to będzie, że jesteś zwolennikiem kary śmierci.

1. Jesteś za możliwością zabicia drugiego człowieka w przypadku obrony koniecznej? Tak? Więc jesteś za karą śmierci. Pozbawienie życia człowieka, który właśnie chce nas zamordować, jest niczym innym, jak wymierzeniem mu kary śmierci za to, że wprowadził w czyn chęć pozbawienia nas życia.

2. Jesteś za tym, by nasze wojsko broniło Polski, gdybyśmy zostali niesprawiedliwie napadnięci przez inne państwo? Tak? Więc jesteś za karą śmierci. Żołnierze na wojnie zabijają, dlatego jeżeli napadłoby na nas obce wojsko, a nasze by się broniło, z pewnością spośród wrogów ktoś by zginął. Krótko mówiąc, otrzymałby karę śmierci za napaść na nasz kraj.

3. Czy gdybyś przeniósł się w czasie do roku, powiedzmy, 1939 w Niemczech, dostał pistolet i miał już na muszce Adolfa Hitlera, to pociągnąłbyś za spust? Tak? Więc jesteś za karą śmierci.

Podobne pytania można mnożyć, ale myślę, że tyle wystarczy, by przekonać się, że za karą śmierci jest każdy z nas, różni nas tylko zakres jej stosowania.

21 komentarze:

Liam pisze...

Pewnie jeśli odpowiem NIE na każde z postawionych przez Ciebie pytań to mi nie uwierzysz... ale ja chyba jestem większym pacyfistą niż sam Ghandi. A czy to ma uzasadnienie w Ewangelii? Popatrzmy.

1. Czy Jezus stosował obronę konieczną? Czy pozwolił swoim uczniom choćby sprzeciwić się pojmaniu Go? Czy też raczej kazał im schować miecze?

2. Czy Jezus spełnił oczekiwania uczniów i stanął na czele powstania przeciw Rzymowi? Czy poprowadził, albo chociaż wspierał w czymkolwiek ich walkę o wolność, o niepodległość od Rzymu?

3. Czy Jezus nie nakazał oddawać Bogu co boskie a cesarzowi co cesarskie? I czy nie miał przy tym na myśli okupanta, zbierającego daninę od pobitego ludu?

Nie... mnie nijak kara śmierci, nawet w takim rozumieniu jak ją tu przedstawiasz, do wiary nie pasuje. Co to w ogóle znaczy "obrona konieczna"? Konieczna przed czym, przed śmiercią? Cóż, jeśli jesteś chrześcijaninem, to w śmierć nie powinieneś wierzyć, ani tym bardziej się jej bać. Śmierć jest wyzwoleniem. Tylko to akurat jest zwykle za trudne dla większości...

Emil Ruciński pisze...

Czyli Kościół, w osobach papieży, świętych, Ojców i Doktorów, błądził, popierając karę śmierci...

Emil Ruciński pisze...

Poza tym ja nie pisałem o tym, co zrobił Chrystus, bo to idealna postawa, ale o tym, co dopuszcza prawo, i o tym, co jest akceptowane przez rzekomych przeciwników kary śmierci.

Phazi pisze...

A ja zwyczajnie mam mętlik w głowie...

Liam pisze...

Błądził to może za mocno. Powiedzmy, że... dopuszczał ze wględu na zatwardziałość naszych serc. Już Jan Paweł II wypowiadał się dość krytycznie na temat kary śmierci więc nie mów, że to co napisałem przeczy nauce papieży.

A to o idealnej postawie to co niby ma być? Zarzut? Skoro Kościół jest znakiem Boga na ziemi to jak może stawiać sobie poprzeczkę niżej niż ideał?

Wiesz, ja mam takie spojrzenie na życie jak i tytuł mojego bloga: wszyscy tu jesteśmy w drodze. Kościół też się rozwija. Tylko że są w nim różni ludzie i niektórzy usiłują ten rozwój hamować. I dobrze, bo dzięki temu mamy równowagę zamiast pościgu. Ale nawoływać do cofania się też nie powinniśmy.

Emil Ruciński pisze...

Tyle że JP II czy B XVI nigdy nie zanegowali nauczania Kościoła w sprawie kary śmierci. Więcej na ten temat można znaleźć tutaj: http://www.cafr.pl/2011/12/prawdziwa-nauka-kosciola-o-karze-smierci/

Stwierdzenie, że Jezus był ideałem nie było żadnym zarzutem, bo niby co to za zarzut miałby być? Chodziło mi o to, że prawo nie wymaga od nas postaw idealnych. I nigdy nie powinno wymagać, bo każdy z nas okazałby się bandytą.

Kościół się rozwija i zmienia, ale istnieje pewien rdzeń, który pozostaje niezmienny. Nauczanie Kościoła jest zawsze takie same. Dogmaty są niezmienne. Kościół od zawsze dopuszczał karę śmierci jako możliwą karę, stosowaną w ostateczności, gdy wszystkie inne środki zawiodły, i nie uznawał jej za zło samo w sobie.

I nawet opinie JP II czy B XVI tego nauczania nie zmieniły.

Liam pisze...

Emilu, nie od zawsze. Bywały czasy, gdy Kościół wręcz nawoływał do wojny (oczywiście tej sprawiedliwej - w obronie papieża czy wiary) więc nie opowiadaj o niezmienności. Akurat kara śmierci nie jest żadnym dogmatem a jedynie częścią nauki społecznej Kościoła. A ta ma nie tylko prawo ale i obowiązek zmieniać się razem z rozwojem ludzkości. I gdybyś sam przeczytał artykuł we własnym linku to wiedziałbyś o czym mówię.

Emil Ruciński pisze...

I jeżeli byłaby dziś konieczność, to Kościół zapewne także nawoływałby do wojny. Gdyby oczywiście były spełnione warunki, by była to tzw wojna sprawiedliwa. Nic się w tej materii nie zmieniło. Zmieniły się jedynie czasy, w których na szczęście możemy się obyć bez wojny sprawiedliwej.

A Kościół od zawsze uznawał, że kara śmierci jest dopuszczalna w ostateczności, gdy inne środki nie wystarczą. I nigdy nie powie czegoś przeciwnego. Tzn. nigdy nie powie, że od teraz bezwzględnie wykonanie kary śmierci jest grzechem. W jakiejś sytuacji wykonanie kary śmierci może być grzechem, gdy np. nie ma pewności co do winy oskarżonego. Ale nie można powiedzieć, że kara śmierci sama w sobie jest zła i grzeszna. I Kościół tego oczywiście nigdy nie powie.

Artykuł przeczytałem uważnie, nawet dwa razy. Całkowicie potwierdza on moje stanowisko w sprawie kary śmierci.

Bosy Antek pisze...

dzięki Bogu nie mi o tym decydować lub komukolwiek tłumaczyc.

I nie wiem, czy nie jest pewnego rodzaju naduzyciem nazywanie "karą" obrony...

Emil Ruciński pisze...

Ja myślę, że nazywanie karą obrony jest uzasadnione. Jeżeli ktoś naruszy moją wolność, to zostanie za to ukarany. I to jego ukaranie będzie jednocześnie obroną mojej wolności. Zatem kara i obrona się tu łączą.

Ela G-P pisze...

Mylisz pojęcia.
1. Obrona konieczna nie jest karą. Obrona konieczna, aby mogła być tak określona musi spełniać kilka warunków, ściśle określonych w prawie: bezpośredniość ataku, bezprawność i rzeczywisty charakter ataku.
Ażeby uznać jakiś czyn za zamach, to czyn ten musi mieć charakter czynu bezprawnego. Bezprawność czynu polega na tym, iż czyn ten jest sprzeczny z obowiązującym prawem czyli jest elementem przestępstwa i pociąga za sobą odpowiedzialność karną. Bezprawnie może działać tylko człowiek odpowiadający za swoje czyny, tak więc np. atak zwierzęcia lub osoby niepoczytalnej nie jest zamachem, a zabicie takiego napastnika we własnej obronie nie jest działaniem w obronie koniecznej, lecz działaniem w stanie wyższej konieczności.
Kolejnym warunkiem dopuszczającym działanie w obronie koniecznej jest to, że zamach musi być rzeczywisty. Zamach musi mieć zatem charakter przedmiotowy(!!!), a nie podmiotowy, to znaczy, że zamach musi istnieć w rzeczywistości, a nie w wyobraźni rzekomo napadniętego. Ostatnim wreszcie warunkiem dopuszczającym obronę konieczną jest wymóg, aby zamach był bezpośredni, to znaczy, aby powodował bezpośrednie niebezpieczeństwo dla zagrożonego dobra. Nie może to być niebezpieczeństwo przewidywane lub minione. To różni obronę konieczną od kary (także śmierci).

Kara śmierci, aby była karą musi być orzeczona przez sąd. Zabicie człowieka, kiedy się bronisz nie jest karą śmierci, może być jedynie ekscesem ekstensywnym lub jedynie w wymienionych wyżej warunkach obroną konieczną.

2. Kara dokonuje się w granicach norm prawnych. Podczas wojny normy prawne obowiązujące w stanie pokoju są zawieszone. Znowu mylisz pojęcia, a raczej zakres stosowania prawa.

3. Jest to jedna z często spotykanych zagadek etycznych. Co jest mniej lub bardziej etyczne.

Jestem przeciwko karze śmierci. Nie z tych powodów, które wymieniłam wyżej, gdyż nie stanowią one argumentów przeciwko niej, a jedynie podważenie wywodu z posta. Argumenty przeciwko znajdziesz np. tu:

http://www.youtube.com/watch?v=ZTtmA1-NXd4
http://www.youtube.com/watch?v=XjOhLwYYyP8&feature=related

Ela G-P pisze...

Kara to konsekwencja popełnienia przestępstwa, która jest określona przez prawo karne; dolegliwość, w której wyraża się dezaprobata czynu i osoby sprawcy stosowana w imieniu państwa przez specjalnie do tego powołane organy (sąd). Sąd. Kropka.

Niezły katalog argumentów jest także najzwyczajniej w wikipedii. I za i przeciw.

Emil Ruciński pisze...

To, że niektórzy nie chcą nazwać pozbawienia życia niedoszłego mordercy podczas obrony koniecznej - karą śmierci, to dla mnie dosyć zrozumiałe. Według prawa to może się tak nie nazywać, ale faktycznie jest to pozbawienie życia drugiego człowieka za to, że dopuścił się jakiegoś czynu.

Jeżeli się samemu sobie wmówiło, że się jest przeciwnikiem kary śmierci, bo to takie nieludzkie, to trudno jest potem zaakceptować ten fakt, że jednak są sytuacje, kiedy zgadzamy się na zabicie drugiego człowieka za coś, co zrobił. :)

Te moje trzy pytania miały to za zadanie - wskazać, że ci, którzy się uważają za przeciwników kary śmierci (w swoim mniemaniu pewnie są zatroskani o życie ludzkie), tak naprawdę też dopuszczają przypadki zabicia drugiego człowieka, gdy ten zrobi coś, co się nam nie będzie podobać. I tyle. Będą się bronić przed nazwaniem tego karą śmierci, ale ma identyczne znamiona jak kara śmierci, tylko nazywa się inaczej, łagodniej: "obrona konieczna" itd., przez co można dalej żyć w przekonaniu, że kara śmierci jest be. :)

Ela G-P pisze...

Bo jest. Jest karą największą i nie daję sobie moralnego prawa do jej wymierzania.

Emil Ruciński pisze...

Wiele razy słyszałem, że kara śmierci nie jest najgorszą karą, bo najgorsze jest dożywocie spędzone w więzieniu, kiedy człowiek nie ma żadnej nadziei na wyjście z niego aż do śmierci.

Ja również nie przyznaję sobie prawa do wymierzania jakiejkolwiek kary. Nie umiałbym żadnego człowieka skazać nawet na 5 lat więzienia. To powinny robić sądy.

Ela G-P pisze...

Z tego punktu widzenia kara śmierci w ogóle nie jest karą, bo złoczyńca znika z obszaru oddziaływania prawa.

No właśnie, sądy. Jak się to ma do tego, co napisałeś o obronie koniecznej, w sposób nieuprawniony rozciągając zakres pojęciowy tak, aby kara śmierci mieściła się w jej granicach? Różne pojęcia można rozciągnąć do tak absurdalnych granic, że wszystko się wtedy w nich pomieści. Tylko, że przenosi to dyskusję na obszar, który z pierwotnym (kara śmierci w tym wypadku) nie ma nic wspólnego.

Emil Ruciński pisze...

Możliwość zabicia kogoś w obronie własnej, jeżeli nasze życie jest zagrożone, jest przyzwoleniem danym każdemu człowiekowi przez prawo. A sądy orzekają wyroki, ale właśnie na podstawie prawa, a nie jakiegoś własnego widzimisię.

Jeżeli ktoś jest zwolennikiem możliwości zabicia drugiego człowieka w obronie koniecznej (a nie ma ochoty porównywać tego z karą śmierci), to jedno musi przyznać i tak: Istnieją warunki, w których godzi się on, by drugi człowiek w majestacie prawa stracił życie.

Ja właściwie próbowałem tylko wykazać, że nawet przeciwnicy kary śmierci są zwolennikami zabijania innych ludzi w pewnych warunkach. A jak to sobie nazwiemy, to już jest drugorzędna sprawa.

Nie będę postulował, by od teraz zamiast "obrona konieczna" mówić "kara śmierci". Ale będę zwracał uwagę, że oba te terminy mają ze sobą bardzo wiele wspólnego, tak dużo, że właściwie można je podciągnąć pod jeden termin.

Ela G-P pisze...

Nie można, a dlaczego nie można, zapytaj dowolnego prawnika.

Dopuszczać możliwość, a być zwolennikiem to również nie są tożsame pojęcia, a ty używasz drugiego jakby było identyczne znaczeniowo z pierwszym. Nie jest. Przykład?

Dopuszczam możliwość wychodzenia zimą bez kurtki.
Jestem zwolennikiem wychodzenia zimą bez kurtki.

Jak widzisz, to zupełnie różne zdania. Jeśli podłożysz sobie "zabicie człowieka" uzyskasz również inne znaczenia, a nie tożsame, jak sugerujesz.

Emil Ruciński pisze...

Pytać prawnika nie zamierzam, bo mój tekst ma charakter co najwyżej publicystyczny, nie prawniczy.

Zdania o wychodzeniu w kurtce zimą są błędnie przez Ciebie podane. Powinno być raczej:

Dopuszczam możliwość wychodzenia zimą bez kurtki.
Jestem zwolennikiem możliwości wychodzenia zimą bez kurtki.

Kiedy ja pisałem gdziekolwiek wcześniej o "dopuszczaniu możliwości" czy "byciu zwolennikiem czegoś", to właśnie takie znaczenie miałem na myśli.

Ela G-P pisze...

Doprecyzowanie znaczeń jest ważne. Jak sam widzisz.

Dlatego tak się czepiam. Bez ustalenia na wstępie definicji i zakresu pojęć tak naprawdę nie da się dyskutować. Dlatego kara śmierci nie równa się obrona konieczna.

władca_much pisze...

Kara śmierci za najgorsze przestępstwa powinna być przywrócona, zresztą pisałem też o tym u siebie na blogu. Trzymanie kogoś w zakładzie karnym, tylko po to by tam już dożył końca swoich dni, jest bezsensowne. Takich skazańców jest masa, a każdy z nich wymaga opieki i pieniędzy...